Przez siedem lat pracy w szkole alternatywnej jaką jest eksperymentalne Liceum "ASSA" Autorska Szkoła Samorozwoju - borykałem się z problemem odpowiedzialności nauczyciela za powierzonego mu ucznia. Czy wystarczy młodemu człowiekowi stworzyć warunki do nauki i pracy, czyli "rozwoju"? Czy w jakiś sposób powinno się tym procesem kierować?.
Na te pytania nie uzyskałem satysfakcjonującej mnie odpowiedzi. To, co proponuję dzisiaj w "ALA" stoi w opozycji zarówno do szkoły tradycyjnej jak i "ASSA", czyli pedagogiki behawioralnej i skrajnie liberalnej pedagogiki, czy antypedagogiki.
"Samorozwój"- to słowo stanowiące podstawę koncepcji liceum "ASSA". Autorzy koncepcji D. Manelski i D. Łuczak przedstawiają go za J. Górniewiczem i K. Rubachą: samorozwój to całokształt działań jednostki skierowanych na realizację jej potencjalnych możliwości, to świadome kształtowanie cech własnej osobowości oraz kierowanie się własnymi wartościami i celami.
W definicji tej dużą wagę przywiązuje się do świadomości własnego stanu i możliwości, jak również do ukształtowanego systemu wartości i określonych celów. W praktyce "ASSA" zakłada się, że uczeń posiada tę samoświadomość łącznie z systemem wartości. Słowo "rozwój" zakłada dynamizm sytuacji, czyli u osoby podlegającej samorozwojowi powinniśmy dostrzegać z upływem czasu pewne przemiany.
Pojęcie "samorozwój" sugeruje więc, samoistny, naturalny rozwój osoby pod wpływem posiadanego jakby zaprogramowanego wewnętrznego potencjału i zawartego w nim kodu. Człowiek więc rozwija się jak piękny kwiat, jeżeli tylko napotka na sprzyjające warunki zewnętrzne.
Sądzę, że autorzy koncepcji "ASSA" stworzenie takich właśnie warunków postawili sobie za cel, uznając przy tym wszystkie zamierzone działania zewnętrzne za szkodliwe. Decyzję o wyborze drogi rozwoju (sposobie, metodzie) pozostawia się samemu podmiotowi (uczniowi), uznając, że zawsze jest do tego przygotowany. Może też nie dokonać żadnego wyboru pozostając w bierności. Myślę, że w takiej sytuacji mamy do czynienia nie z rozwojem; ale ze stagnacją, a z czasem z regresem. Wówczas, nawet jeżeli jest to stan wybrany świadomie i akceptowany przez młodego człowieka, nie ma on nic wspólnego z rozwojem, a więc i samorozwojem.
Uważam za bardzo istotne, żeby życiowe przemiany, nie były jedynie konsekwencją rozwoju i wzrostu biologicznego, czy naturalnego procesu dojrzewania; ale wynikiem przemyślanych i świadomych przedsięwzięć, decyzji i działań ucznia. Dla określenia takiego procesu - świadomej pracy nad sobą - będę używał pojęcia "samowychowanie".
Samowychowanie nie jest celem lecz drogą. Jeżeli tak to gdzie leży cel, do którego zmierzamy? Tym celem może być stan, w którym odczujemy satysfakcję z przebytej drogi czyli osiągnięcie realizacji wyznaczonego wcześniej celu - można nazwać go "samorealizacją". W wymiarze końcowym - ostatecznym jest to stan szczęścia.
Tu otwierają się drogi, którymi już wcześniej podążali filozofowie i te szlaki im pozostawię. Mogę dodać parę słów od siebie, co dla mnie oznacza samorealizacja i jak ja postrzegam szczęście. Jak sobie wyobrażam człowieka szczęśliwego? Warunkiem osiągnięcia tego stanu jest życie w miłości. Miłości, którą najpierw trzeba odkryć w sobie, poprzez stwierdzenie, że jest się osobą kochaną, miłością najbliższych ludzi, często skomplikowaną i trudna do spostrzeżenia ale prawdziwą, jak również miłością transcendentalną przez Boga.
Człowiek, który czuje się kochany, może zacząć tę miłość przekazywać bliskim i bliźnim - ludziom, z którymi pozostaje w relacjach.. Takie pojęcie samorealizacji pozwala na potraktowanie zadań samowychowania jako przygotowanie do służby drugiemu człowiekowi z miłości; również jako służby i świadomości traktowania z miłością całego świata przyrody, który otrzymaliśmy jako przepiękny dar w użytkowanie.
Aby człowiek mógł w tę drogę wyruszyć musi zdać sobie sprawę, z jakiego wyrusza miejsca i dokąd chce zajść. Miejsce startu to akceptacja własnych uwarunkowań psychofizycznych, to samopoznanie i samoakceptacja. To również poszukiwanie i określenie możliwości własnego doskonalenia się, które jest nieograniczone we wzroście, ale w ramach uwarunkowań, które własną osobą przyniósł świat.
Warunkiem wyruszenia w drogę samowychowania jest jeszcze posiadanie zdrowej i sprawnej woli. Młodym ludziom w określeniu punktu startu, czyli analizie własnego stanu, często jest potrzebna pomoc w postaci wskazówek rodziców, opiekunów, nauczycieli itp. Nie musi to być osoba o wielkiej wiedzy, istotny jest autentyczny autorytet i chęć pomocy z miłością drugiemu człowiekowi. Miłość podyktuje ostrożność w działaniu, a w trudnych sytuacjach podsunięcie odpowiedniego profesjonalnego doradcy, spowoduje też przeniesienie tego autorytetu na poleconego specjalistę. Ta pomoc jest również istotna w punktach, w których następuje refleksja nad drogą już przebytą.
Oczywiście, że najcenniejszą jest autorefleksja, ale i tu pomoc z zewnątrz, choćby w celu wywołania tego zjawiska może być niezbędna. Ten dynamiczny proces dotyczy całego człowieka, tak jak ja go postrzegam, z ciałem duchem i duszą, które stanowią całość dla nas nie do rozdzielenia.
Z powyższych rozważań wynika , że człowiek (niezależnie czy młody czy dojrzały) wyruszając w drogę samowychowania powinien mieć oparcie w przyjaznym przewodniku, który dopomoże określić stan początkowy ( samopoznanie i samoakceptacja) - punkt startu, wyznaczyć kolejne etapy, przypomnieć o refleksji.
Zadaniem opiekuna jest też dbałość o rozwój wszystkich sfer człowieka nie pomijając życia duchowego i religijnego, które jest integralnym, a może jednak najistotniejszym zadaniem człowieka. Rola mądrego opiekuna, który potrafi zbudować motywację, poznać samego siebie, odrodzić wolę, jest w rozwoju młodego człowieka nieoceniona. Ważnym jest też, aby relacja uczeń - opiekun mogła zawiązać się przy wzajemnej akceptacji, dlatego niezbędna jest możliwość wyboru przez ucznia i swobodna zgoda nauczyciela.
Istotnym czynnikiem samowychowania jest wzrastanie w wolności, ale nie w wolności pojmowanej w sposób "wszystko mi wolno", lecz w wolności woli; czyli podejmowania swobodnych ale przemyślanych, świadomych wyborów i decyzji dotyczących drogi życiowej, z konsekwencją i determinacją pokonywania przeszkód, na niej napotkanych. Wolność ta nie polega więc na prostej negacji przyjętych powszechnie norm moralnych i społecznych, ale na poszukiwaniu wśród nich własnej drogi życia. Wolna wola to też dar otrzymany od Boga i naszym obowiązkiem jest poszanowanie tego daru u każdego człowieka, tak jak sam Bóg ją szanuje w nas.
Samowychowanie jest procesem twórczym, najlepiej wzrastającym pod wpływem immanentnej potrzeby działania. Nie jest wykluczone, że taką czysto wewnętrzna potrzebę działania przynosi ze sobą na świat zdecydowana większość ludzi. Warunkiem jej utrzymania, jak również zachowania sprawnej woli, jest wzrastanie w warunkach bezpieczeństwa psychicznego, miłości i akceptacji. Nie wystarczą dobre warunki materialne. Często niedostatek materialny rekompensowany rodzinną miłością, gwarantuje utrzymanie wewnętrznej integracji i sprawności.
Niestety, współcześni rodzice nastawieni na sukces materialny nie potrafią tej atmosfery zapewnić, zresztą często już sami nie odczuwają takiej potrzeby.
Niestety, współcześni rodzice nastawieni na sukces materialny nie potrafią tej atmosfery zapewnić, zresztą często już sami nie odczuwają takiej potrzeby. Destrukcji osobowości dziecka dopełnia także współczesna szkoła, zwłaszcza podstawowa, w której nie ma warunków na podmiotowe traktowanie ucznia. Bardzo często ofiarami tej destrukcji są dzieci poranione we własnych rodzinach, które w szkole swoim zachowaniem nie zyskują ani sympatii ani akceptacji pedagogów.
Dzieci te są również często odrzucane przez środowisko rówieśnicze. Rekompensowanie tych wszystkich niedostatków to trudne zadanie dla tych, którzy podejmują się trudnej roli wychowawcy czy też opiekuna, w szkołach nastawionych na niesienie pomocy i wspieranie w drodze rozwoju i kształcenia młodzieży.
Kształcenie drogą samowychowania jest ważnym przedsięwzięciem, dającym niezwykłe możliwości rozwoju każdej osobie, a zwłaszcza tym nieprzeciętnym, nie mieszczącym się w typowych strukturach edukacyjnych. Często jest ratunkiem dla tych którym inne drogi po prostu pozamykano. Przedsięwzięcie to wymaga jednak wielkiej odpowiedzialności, ponieważ wprowadzenie na tę drogę osoby bez uświadomienia jej uwarunkowań , przy braku sprawnej woli może zakończyć się katastrofą.
Jak powiedziałem wcześniej samowychowanie jest drogą, którą można skutecznie wyruszyć na poszukiwanie szczęścia. Należy przy tym pamiętać, aby ta droga była prawidłowo zbudowana, zgodnie z wszelkimi prawidłami takiej konstrukcji. Dobra droga (szlak komunikacyjny) zbudowana jest z trzech warstw. Pierwsza to podłoże (drogowy fundament) - w tej fazie budowy drogi ma zasadnicze znaczenie jej wytyczenie i utwardzenie gruntu. Druga warstwa - tłuczeń zapewnia jej elastyczność i jest zasadniczą konstrukcją nośną. Trzecia warstwa - to dywanik asfaltowy dla wygodnej i gładkiej jazdy.
W budowaniu własnej drogi do samorealizacji (w moim rozumieniu), też istotne są trzy warstwy, patrząc od góry to: pierwsza samowychowanie, druga samoedukacja, a trzecia - stanowiąca fundament - to autoewangelizacja, czyli dążenie do poznania Boga i żywego z nim kontaktu.
Autorskie Licea Artystyczne „ALA”, a szkoła tradycyjna – różnice:
Realizacją naszych założeń będzie uzyskanie u absolwentów co najmniej czterech imperatywów (wg A. Grzegorczyka):
Porażką będzie dla nas uzyskanie u absolwentów postawy „bycia sobą” w rozumieniu – „Takiego mnie, Panie Boże stworzyłeś i takim mnie masz”, – czyli wyrzeczenia się jakiejkolwiek przemiany swej osobowości, bierną rezygnację z wszelkiego wysiłku, zgodę na własną nijakość.
Mam świadomość trudności wybranej drogi i konieczności nieustannego dystansowania się od modnego ostatnio pojmowania autentyczności owego „bycia sobą” jako sprzeciwu wobec narzucania czegokolwiek istocie ludzkiej zarówno od wewnątrz jak i od zewnątrz. Taka postawa prowadzi w imię „humanizmu” do modelu życia bez obowiązków, bez odpowiedzialności,bez dyscypliny wewnętrznej, obliczonego na dowolną spontaniczność. (za ks. J.Tarnowskim)